Po głębszych przemyśleniach

12 Marzec
2016

Po głębszych przemyśleniach

Dzisiaj mijają równo 3 miesiące od czasu mojego ostatniego posta. Długo… Bardzo długo. Ale potrzebowałem tego czasu, aby zastanowić się nad wieloma sprawami, w tym również związanymi z blogiem. Jakby tak popatrzyć na daty, to przerwa nie jest tak całkowicie przypadkowa, bo powiązana oczywiście z wejściem w nowy rok.

Nie chodzi o postanowienia, czy cele – bo od zawsze sceptycznie podchodziłem do tematu wyznaczania sobie takowych akurat w związku z nowym rokiem (w końcu każdy termin jest dobry jeśli chodzi o zmiany – szczególnie te na lepsze). Chodzi o coś innego, coś głębszego. Nowy rok to dobra data, jeśli chodzi o uporządkowanie tematów, podsumowanie dotychczasowych działań, zrobienie listy zadań czy celów na przyszłość, rozmyślanie nad własnym życiem, tym co było, co jest, czy co będzie – ogólnie głębsza filozofia. I wreszcie nowy rok, to po prostu dobra data na start, na początek czegoś nowego, bo w jego przypadku łatwo przyjąć punkt zero, od którego wszystko łatwo liczyć i mieć własny punkt odniesienia.

Tak też i ja postąpiłem tym razem. Miałem już przygotowany nowy wpis w związku z rozpoczęciem nowego roku, ale wtrzymałem się z jego publikacją. Następnie, bo paru dniach ponownie go przeczytałem, a finalnie usunąłem. Stwierdziłem, że nie ma sensu. Post standardowy jak u wszystkich, którzy publikują coś na nowy rok – coś tam motywującego, coś o celach, ich realizacji itp. itd. Przejrzyjcie większość wpisów blogerów i felietonistów z pierwszych dni stycznia i zrozumiecie o co mi chodzi. Wszystko to samo – byleby coś napisać na początku roku, o przekazie identycznym jak u każdego, jak co roku…

Ja tak nie chciałem, więc jak już pisałem wcześniej – wstrzymałem się całkowicie z publikacją tego posta. Zamiast tego skupiłem się na bieżących tematach w firmie (w tym przede wszystkim organizacji naszej wielkiej Gali Outsourcing Stars), które na początku roku były moim kluczowym priorytetem oraz właśnie na przemyśleniu kilku spraw dotyczących codziennego życia.

Wiem, że pewnie to dziwnie zabrzmi, a przede wszystkim naiwnie, ale pierwszego stycznia tego roku obudziłem się z ogromną weną. Weną i motywacją. Wewnętrzną siłą i bardzo pozytywnym przeczuciem co do obecnego roku. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek czuł coś podobnego, więc odebrałem to za jakiś znak. Naiwne prawda? Może i tak, ale to się nazywa instynkt, a w potocznej mowie – przeczucie. Prezent od natury, który my jako ludzie nie wiadomo czemu, świadomie odrzucamy. W naszym gatunku zanika, podczas gdy u (innych) zwierząt ma się całkiem dobrze.

Przy tak silnym impulsie pozytywnych myśli nie pozostało nic innego, jak podjąć kilka pierwszych szybkich decyzji, które jak najdłużej podtrzymają dobry nastrój, nastawienie oraz wenę. A co jest najlepszą metodą na utrzymanie danego statusu jak najdłużej? W każdym przypadku to samo – ograniczyć bodźce stojące do niego w opozycji, czyli najprościej mówiąc wszystko co ma wydźwięk negatywny, niekonstruktywny lub wręcz destrukcyjny czy też ogólnie wprowadzający szerokorozumiany ferment.

Tak też zrobiłem i pierwszym ruchem było odizolowanie komunikatów dotyczących polityki. To co się dzieje w ostatnich miesiącach nie dość, że jest żenujące, to nie wnosi nic nowego i konstruktywnego do codziennego życia. Kiedyś gdzieś przeczytałem, że nie należy się przejmować sprawami, na które nie ma się wpływu, bo… nie ma się na nie wpływu. Dość logiczne. Skoro więc nic nie można zrobić, aby dana sytuacja się zmieniła, to szkoda energii i nerwów, aby w ogóle się w nią angażować. Jeśli nie można zmienić otoczenia pod siebie, to najlepiej zmienić otoczenie.

Poszedłem zatem za tą myślą i całkowicie odseparowałem komunikaty z tym związane: wiadomości w mediach informacyjnych ograniczyłem do wydarzeń ze świata lub typowo gospodarczych/ekonomicznych, wyjątkowo „zaangażowanych” politycznie znajomych w mediach społecznościowych poblokowałem, więc nie widzę co tam sobie publikują i nagle przekaz informacji ograniczył mi się do wartościowego (lub w jakimś innym stopniu ciekawego) dla mnie kontekstu, który sam chcę widzieć. Nie angażuję się też w rozmowy na temat polskiej polityki – całkowicie izoluję przekaz i wyrobiłem sobie nawyk wypierania tego typu wiadomości. Jedynym wyjątkiem są obiektywne kwestie dotyczące tej dziedziny życia (nauki?), tj. kwestia czytania czyichś biografii, porównywanie sposobów zarządzania innymi krajami, ciekawe rozwiązania stosowane na świecie itd. itp. Od razu lepiej!

Po dwóch miesiącach od takiej zmiany wiem już, że była to bardzo dobra decyzja. Cały czas jednak zastanawiałem się, o czym zrobić ten pierwszy post w tym roku, skoro styczniowy skasowałem, zanim w ogóle go opublikowałem. Tu z pomocą przyszliście Wy – moi czytelnicy. Patrząc po statystykach i mailach, które do mnie trafiły – to jednak część dotycząca podróży jest w Waszym największym zainteresowaniu. Kilkanaście tysięcy odsłon dotyczących wyprawy do Meksyku i ogólnie recenzja wycieczki Rainbow – Wielka Konkwista, teksty dotyczące pozostałych wypraw, a także wiadomości z pytaniami o szczegóły, porady i dodatkowe informacje, jasno dały mi do zrozumienia, że to jest kierunek, który powinienem rozwijać.

I dobrze! Bo to jest coś, co kocham. Podróżować i zwiedzać inne miejsca na świecie. Zarówno pod względem kultury, architektury, geografii, jak również sposobu życia, zarządzania danym miejscem – krajem, czy miastem itp. I znowu sytuacja ułatwiła podjęcie decyzji. Akurat z końcem lutego wybrałem się na ponad dwutygodniową wyprawę do Tajlandii, podczas której spisałem blisko 30 stron materiału, który w kolejnych tygodniach będę przekładał na materiały na bloga.

Idąc za ciosem, co wydaje się być logiczne, postanowiłem uporządkować kwestie komunikacyjne. Od chwili obecnej na tym blogu teksty ograniczam do dwóch obszarów: podróży i kultury. Jakiekolwiek inne mogą pojawić się sporadycznie, ale i tak będą w jakimś stopniu powiązane właśnie z tymi dwoma obszarami. Teksty biznesowe publikować będę tylko na Outsourcing Portal i tu też mam w planach znacznie bardziej rozwinąć ten kierunek – szczególnie, że działania które realizuję zawodowo dość intensywnie zaczęły się rozwijać.

Po pełnym kwartale przerwy w pisaniu, jednakże nie w czytaniu, obserwacjach i myśleniu, wracam z całkowicie nowym nastawieniem i planami. Zobaczymy jak to wyjdzie. Póki co motywacja, nastój i wena utrzymują się na takim samym, wysokim poziomie, w jakim zagościły u mnie zaraz po przebudzeniu pierwszego stycznia. Teraz trzeba jedynie skupić całą swoją energię na realizacji postawionych sobie celów!

Dymitr Doktór
Cześć! Witam na moim blogu.
Nazywam się Dymitr i "piszę sobie"... głównie o podróżach, ale też o tym co wydaje się interesujące, motywujące, ale też zaskakujące czy absurdalne.
Po więcej, zapraszam na stronę o mnie.

TAGI

#Wenecja#Chiang Rai#Fuerteventura#Itaka#obsługa klienta#pro progressio#lotnisko#warszawa#hammam#instynkt#mexico city#chiang mai#ocean#kolacja#I Amsterdam City Card#podejmowanie decyzji#bieszczady#restauracja#Budapeszt#konkurs