Zmarł Jan Kulczyk – hejterzy w swoim żywiole

29 Lipiec
2015

Zmarł Jan Kulczyk – hejterzy w swoim żywiole

Niesamowite, jak hejterom niewiele potrzeba do szczęścia. Byleby tylko mogli się wykazać i połechtać swoje ego przez wylanie jadu na zewnątrz. Byleby kogoś obrazić, najlepiej w sytuacji bądź miejscu gdzie nie będzie kontrataku, jest się w miarę anonimowym, albo już się później nie wróci – od tak po prostu coś napisać nie licząc się z uczuciami innych i zostawić, aby psuło im krew i uczucia swoim smrodem.

Z tymże cały paradoks polega na tym, że hejterzy to ta druga, właśnie ta najbardziej niedowartościowana część społeczeństwa, która zawsze wszędzie szuka problemów. Generalnie nieudacznicy życiowi, którzy przez swoje niepowodzenia szukają wszędzie winnych, obrażają innych ludzi, i starają się robić wszystko, co choć trochę mogłoby udowodnić im, że są w czymś lepsi (a jak widać niestety nie są, czego zrozumieć nie potrafią).

Dzisiaj zmarł Jan Kulczyk. Jeden z najbogatszych Polaków. I jak wygląda internet? Hejty, wylewający się wszędzie jad, że sobie zasłużył, że zdrowia nie można kupić, że dobrze mu tak bo nakradł, że komuch, że coś tam jeszcze. Zastanawiam się, co siedzi w głowach tych ludzi, którzy tak piszą. Jak niską muszą mieć samoocenę, żeby w taki sposób komentować śmierć innego człowieka, którego osobiście nie znali i nie mieli z nim nigdy do czynienia? Tak swoją droga, ciekawe czy w niedzielę wylądują pokornie w kościele by usprawiedliwić się przed samym sobą, jakimi to są dobrymi i wartościowymi ludźmi.

Ale tak jak pisałem, w większości to po prostu życiowi nieudacznicy. Im nie wyszło, więc jak komuś kto miał więcej lub lepiej podwinie się noga, to tylko na plus. To idealne poletko pod uprawę swojego hejtu, wylania żalu i dowartościowanie się poprzez to, że wreszcie komuś stało się gorzej niż im. Normalnie wygrany los na loterii. No totalne dno emocjonalne, takie już pełne oranie mułu – ale co zrobić, niektórzy tak mają.

Skoro kogoś się nie zna osobiście czy też nie ma się sprawdzonych źródeł odnośnie jego życia czy poczynań, to nie wypowiada się negatywnie na jego temat. Bo to pomówienia, które finalnie ranią daną osobę, czy też jej bliskie otoczenie. Co innego pozytywne wypowiedzi – tych nigdy za wiele, bo na pewno przez przypadek nikogo nie skrzywdzą. Szkoda, że niektórzy ludzie tego nie rozumieją.

Dla mnie Jan Kulczyk, podobnie jak wiele innych osób z listy 100 najbogatszych Polaków, był pewną ikoną. Osobą, którą podziwiałem za to co osiągnął, co zbudował, jak pracował i co robił. Lubiłem czytać wywiady, których udzielał oraz słuchać tego jak się wypowiadał w wielu sprawach – dla mnie, przedsiębiorcy, dawało to do myślenia i kierunkowało w niektórych późniejszych decyzjach, które podejmowałem.

Niezależnie od poglądów politycznych oraz od tego jaki prywatnie był Jan Kulczyk, trzeba przyznać jedno – był osobą, którą powinno się cenić chociażby przez pryzmat tego co osiągnął. Tego, że pokazał Polakom, że można liczyć się na świecie, prowadzić wielkie koncerny i zbić fortunę również w naszym kraju. Tak, muszę zaznaczyć, że również „w naszym kraju”, bo przecież wszędzie hejty, że wszędzie można tylko nie u nas, że kraj w ruinie i wszędzie bieda z nędzą. Ale jak widać - jak komuś się uda, to trzeba go zniszczyć, skopać, zgnieść – nawet po śmierci, bo przecież za życia to za mało.

No ale nic. Na takie jednostki nic nie poradzimy, trzeba ich po prostu olewać – nie będą mieli audytorium, to przestaną się uaktywniać, bo przecież przed kim niby się dowartościują? Niestety na chwilę obecną mało w to wierzę, bo póki co mamy dość duże proporcje tych „niezadowolonych”, którzy po prostu jak nie obrażą kogoś, czy też nie przeczytają czegoś, co obraża innego człowieka, minimum raz dziennie, to po prostu czują się niespełnieni…

Dymitr Doktór
Cześć! Witam na moim blogu.
Nazywam się Dymitr i "piszę sobie"... głównie o podróżach, ale też o tym co wydaje się interesujące, motywujące, ale też zaskakujące czy absurdalne.
Po więcej, zapraszam na stronę o mnie.

TAGI

#sprzedaż#rekrutacja#kizimkazi#Hollywood#Acapulco#park#yoga#wschód słońca#ultrabook#Rainbow#pro progressio#awaria#subway#coaching#instynkt#cancun#pierwsza praca#colin firth#bieg rzeźnika#bieszczady