Trzy słowa o I Amsterdam City Card

16 Kwiecień
2016

Trzy słowa o I Amsterdam City Card

Nie kupujcie jej! To tak w skrócie, w obiecanych trzech słowach. No chyba, że wersję trzy lub czterodniową, wówczas wtedy temat można jeszcze rozważać. Właściwie mógłbym na tym skończyć, ale wypada jednak uzasadnić tak dosłowne stanowisko.

Przed wyjazdem do Amsterdamu, z resztą przed każdym wyjazdem w nowe miejsce, przechodzę pewną podobną procedurę. Chyba wdarła się tutaj jakaś niespójność czasów, ale wierzę, że jest zrozumiałe. Kupuję mapę, biorę w ręce jakiś przewodnik i szukam w internecie, najczęściej oczywiście na blogach podróżniczych, opisów danych miejsc oraz różnych wskazówek na temat tego jak zoptymalizować sobie podróż – zarówno kosztowo jak i czasowo.

O „I Amsterdam City Card” niewiele znalazłem.

No właśnie – niewiele. Będąc precyzyjnym, to niewiele faktycznie użytecznych informacji niebędących ofertą handlową, czy też zwykłym opisem marketingowym wspomnianej karty. A szkoda, bo to wiele zmienia. Stąd też pomysł na ten wpis, bo być może wielu osobom znacznie ułatwię podjęcie właściwej decyzji oraz zaoszczędzenie kilku złotych, jeśli myślą o wycieczce do Amsterdamu.

Oczywiście znajdziecie sporo informacji na temat tego co ta karta daje (szczególnie w serwisach pośredniczących w sprzedaży, czy też przede wszystkim u samego twórcy karty: www.iamsterdam.com), czyli wszystkie możliwe benefity oraz przeliczenie jak to się opłaca itd. itp. I tak, wszystko co tam podają jak najbardziej się zgadza, jednakże nie uwzględniają, użyję tutaj słownego wytrychu, tzw. zdrowego rozsądku. Dokładnie rozwinę temat w dalszej części.

W moim przypadku, a byłem w Amsterdamie pełne 3 dni, w ogólnym rozrachunku wyszedłem z tą kartą na plus (i to jakieś 40 EUR). Jednakże gdybym stanął w chwili obecnej przed podobnym wyborem, to zdecydowanie bym jej nie kupował. Dlaczego? I to jest moment, kiedy przechodzimy do najważniejszej części tego posta, czyli…

„I Amsterdam City Card” – dlaczego nie warto?

1. Komunikacja miejska

Po pierwsze, i najważniejsze, Amsterdam to piękne miasto. Miasto kontrastów, które trzeba zwiedzać piechotą. A skoro tak, to komunikacji miejskiej wypadałoby unikać, bo i po co, skoro 80% kluczowych atrakcji znajduje się w promieniu 3km od centrum. Za punkt odniesienia biorę Stary Kościół znajdujący się w dzielnicy Czerwonych Latarni. Tak wiem, wiem – a czemu to Dymitr akurat Czerwone Latarnie? No nic nie poradzę, że takie mieli priorytety przy projektowaniu urbanistycznym miasta i jedno z drugim jest tak ściśle powiązane.

Ja w ciągu tych 3 dni skorzystałem z tramwajów (z metra i autobusów nie było potrzeby) może z 10 razy łącznie i to bardziej nie z potrzeby, tylko z możliwości jaką daje właśnie karta „I Amsterdam City Card”. W skrócie gdybym nie miał tej karty, moja podróż tramwajem ograniczyłaby się może do 2-3 przejazdów (czyli jakieś 4-6 euro). Tak więc na oszczędności z tytułu komunikacji miejskiej nie ma za bardzo co liczyć. Oczywiście zakładamy dni kiedy nie pada, bo w przypadku tych mniej urodziwych i niezachęcających do spacerów, ten element kosztowy naszej podróży może się zwiększyć.

A, i jeszcze jedno. Karta nie upoważnia do poruszania się koleją (m.in. tą prowadzącą z lotniska do centrum). Zatem za bilet trzeba oddzielnie zapłacić (~5 euro). Oczywiście można dostać się do miasta zwykłą komunikacją (autobusy i tramwaje), ale trzeba się liczyć ze znacznie dłuższym czasem dotarcia. A kolej o tylko 15 minut… Jest więc różnica.

2. Godziny otwarć obiektów

To dość istotna kwestia, bo głównym założeniem karty „I Amsterdam City Card” jest właśnie umożliwienie tańszego dostania się do większości atrakcji turystycznych. I tu się pojawia ten element zdrowego rozsądku, o którym wcześniej pisałem. Większość obiektów otwarta jest w tych samych godzinach, tj. 10.00-17.00, więc w ciągu jednego dnia mamy zaledwie 7 godzin, aby skorzystać z tej kluczowej funkcjonalności karty. A należy jeszcze pamiętać, aby w dane miejsce się dostać, zjeść coś w między czasie i przede wszystkim delektować się samą obecnością w mieście – spacery, zdjęcia, ogólna kontemplacja.

Realnie zatem zostaje może 4-5 godzin w ciągu dnia, aby na spokojnie zwiedzić wybrane atrakcje. Ile więc można w tym czasie dokładnie zobaczyć, aby wyciągnąć z tego faktyczną wartość? Dwa, z dobrym wiatrem może trzy obiekty – wszystko zależy od tego jak są duże i na czym nam zależy. Średnia cena wejściówki to jakieś 13 euro (wahają się od 5 do 20), więc należy liczyć się z kosztem 25, max 40 euro.

3. Nie wszystko jak w ulotce

Tu akurat spotkałem się z takim przypadkiem osobiście w De Nieuwe Kerk, czyli Nowym Kościele znajdującym się przy Placu Dam. Niby wejście w cenie, ale akurat tak się zdarzyło, że w okresie mojego pobytu w Amsterdamie była tam wystawa obrazu Marc’a Chagall'sa, więc za bilet trzeba było dopłacić – 3, albo 4 euro. Może dużo, może mało, ale jakby tak zsumować te wszystkie „drobne” kwoty, to robi się już całkiem pokaźna. Pamiętajmy, że te 3-4 euro, to na nasze 12-16 zł, czyli tyle co pełnopłatne wejście do niejednego muzeum.

Co ciekawe, tydzień później (czyli w momencie, kiedy pisałem tego posta) zmieniła się ekspozycja na World Press Photo.  W takim przypadku dopłaciłbym i 20 euro. Co kto lubi. ;)

Niestety, ale o tych wyjątkach nie przeczytasz w ulotkach, ani na stronach poświęconych karcie „I Amsterdam City Card”. Być może osoby pracujące w punktach obsługi interesanta, gdzie taką kartę można kupić, udzieliliby odpowiedniej informacji, ale zacznijmy od tego, że wpierw musisz wiedzieć o co zapytać…

4. Zamknięte obiekty

Tego nie przewidzisz, dlatego uprzedzam. Może się zdarzyć (i oczywiście u mnie się zdarzyło), że niektóre obiekty będą zamknięte podczas Twojej wizyty w Amsterdamie. W moim przypadku, co nie ukrywam bardzo zaburzyło stan ducha, takim obiektem było Muzeum Morskie w Amsterdamie. Dowiedzieliśmy się o tym, że nie można go zwiedzać dopiero, jak do niego trafiliśmy. Obiekt został zamknięty na okres 2 tygodni, i oczywiście nie było o tym żadnej informacji, ani na stronie informacyjnej karty, ani nie wspomnieli o tym w punkcie informacyjnym podczas jej kupowania.

I tak, jak ktoś miał zaplanowany taki obiekt w momencie kupowania karty, może się nieźle zawieźć – koszt wejścia do tego Muzeum to 15 euro. Nie posiadając jednak karty, nie byłoby poczucia straty, bo po prostu nie kupuje się biletu. Włącza się wówczas plan b i jedzie w inny punkt, albo po prostu zwiedza się miasto, podziwiając jego architekturę, co zupełnie nic nie kosztuje.

5. Nie wszystko w cenie

Warto mieć też na uwadze, że niektóre obiekty nie są uwzględnione w ramach karty „I Amsterdam City Card”. I to dość istotne: Dom Anny Frank i przede wszystkim Rijksmuseum, czyli holenderskie Muzeum Narodowe. Ten pierwszy, to koszt 10 euro, ten drugi to już 15 euro (karta daje jedynie zniżkę 2,5 euro). Oznacza to, że nawet posiadając kartę „I Amsterdam City Card” i chcąc odwiedzić te dwa kluczowe obiekty w Amsterdamie, należy się liczyć z dodatkowym kosztem na poziomie 23 euro.

6. Kolejki do obiektów

Kupując kartę „I Amsterdam City Card” myślisz sobie: „zwiedzę sobie Rijkmuseum i przy okazji Muzem Van Gogha (albo odwrotnie) – dwa obiekty obok siebie, więc można je zaliczyć jeden po drugim, a potem pojechać gdzieś jeszcze”. Otóż nic bardziej mylnego. W muzeum Van Gogha trzeba się nastawić na stanie w kolejce do kas i wejścia jakieś 1-2 godziny, zaś w Rijkmuseum około 20-30 minut. Byłem w weekend – być może w tygodniu jest inaczej. Na ten pierwszy obiekt trzeba przeznaczyć podobną ilość czasu co na stanie w kolejce, zaś na ten drugi… lekko 3 godziny. Tak więc drogi turysto – jeśli nastawiasz się na wartościowe zwiedzanie, to nie licz na nic więcej jednego dnia, niż te dwa obiekty, z czego za jeden (prawie, że normalnie) trzeba zapłacić.

Oczywiście można dostać się do nich pomijając kolejkę, ale to tylko w przypadku zakupu biletów przez internet, co automatycznie wyklucza możliwość skorzystania z karty „I Amsterdam City Card”. Więc albo jedno, albo drugie. Teraz, mając zdobytą wiedzę – wybrałbym to pierwsze i zakup biletów przez internet.

7. Pogoda

I na koniec coś oczywistego, co może zmienić każde, nawet najlepsze plany. Pogoda! Wszystkie powyższe punkty są sobie niezależne, ale pogoda, jako jedyna jest dla nich wspólnym mianownikiem. Wpływa na to jaką formę poruszania się po mieście wybierzemy, co będziemy robić, co zwiedzać, czy będziemy stać w kolejkach itd. Itp.

Piękna pogoda może wpłynąć na decyzję rezygnacji z siedzenia w ciągu dnia w budynkach i wyjścia w takie miejsca jak Artis Royal ZOO, czy park Vondelpark, lub po prostu wybranie się na spacer i rejs po kanałach. W takim przypadku nie skorzystamy z opłaconych w ramach karty wejść do muzeów, a przecież „zapłacone było”. Podobnie z komunikacją miejską – jak nie pada, to jak już pisałem wcześniej, lepiej poruszać się piechotą.

Deszczowa, zimna, czy wietrzna pogoda odwiedzie nas zaś od podziwiania uroków miasta i zachęci do odwiedzin muzeów. Nie skorzystamy wtedy jednak z rejsu po kanałach, który zapewniony jest w ramach karty „I Amsterdam City Card”. Niechętnie też postoimy w ponad godzinnej kolejce do Muzeum Van Gogha, która jest na zewnątrz budynku…

Ceny karty „I Amsterdam City Card” i inne wyliczenia

Na koniec informacje dotyczące kwot (stan na kwiecień 2016). Karta 24 godzinna to koszt 55 euro, 48 godzinna to koszt 65 euro, 72 godzinna to koszt 75 euro i 96 godzinna to koszt 85 euro.

Ja kupiłem tę 72 godzinną i obecny byłem w 10 obiektach, z czego jednym było Artis Royal ZOO, a drugim Rijkmuseum, do którego i tak trzeba było dopłacić. Istotna informacja, bo wejście do ZOO bez karty to koszt aż 20,50 euro (czyli jakieś 25% wartości 72 godzinne karty), a dodatkowo wykorzystaliśmy piękną pogodę. Pozostałe obiekty, to łączny koszt wejść na poziomie 85 euro + dopłaty poza kartą.

Uwzględniając komunikację miejską i rejs po kanałach, łączne koszty „zwiedzania” w te 3 dni wyniosły około 120 euro, czyli o 45 euro więcej niż gdybym nie miał karty „I Amsterdam City Card”.

Ale, ale! Gdybym nie miał tej karty, plan poruszania się po mieście byłby nieco inny – inne miejsca, inne godziny, inne wszystko. Byłem w tylu miejscach, bo wiem, że miałem sposobność i do części zajrzałem dosłownie dlatego, że miałem po drodze (np. muzeum tulipanów, czy muzeum torebek – tak tak, dobrze czytacie). Gdybym jednak nie miał tej karty, te obiekty po prostu bym ominął. Nie popłynąłbym też „rejsowcem” po kanałach, tylko dopłacił i wziął indywidualną przejażdżkę.

Przy mniejszej liczbie dni niż 3, to już zupełnie zakup karty „I Amsterdam City Card” się nie opłaca. Zrozumiecie jak zobaczycie to miasto na własne oczy i trafi Wam się dobra pogoda, tak jak w naszym przypadku. Wtedy najlepiej po prostu pospacerować, podziwiać i kontemplować.

Ahoj!

Podoba Ci się jak piszę? Obserwuj mnie na Facebooku oraz na Instagramie. Dzięki!
Dymitr Doktór
Cześć! Witam na moim blogu.
Nazywam się Dymitr i "piszę sobie"... głównie o podróżach, ale też o tym co wydaje się interesujące, motywujące, ale też zaskakujące czy absurdalne.
Po więcej, zapraszam na stronę o mnie.

TAGI

#marketing#core businnes#chiang mai#zwiedzanie#laptop#Sanktuarium żółwi#alkohol#wakacje#bieganie#Aqua Azul#muzeum#zachód słońca#sprzedaż#Amsterdam#Buenos Dias Cuba#Chiang Rai#motywacja#zarządzanie projektami#masaż#5àsec