Spacerem po Budapeszcie

04 Sierpień
2015

Spacerem po Budapeszcie

Udało mi się wreszcie zawitać do Budapesztu. Wreszcie! Zawsze chciałem. Niby żaden wyczyn, bo przecież blisko, możliwości dotarcia wiele, a i podróż relatywnie tania. Jednak zawsze jakoś tak wychodziło, że prędzej lądowałem w znacznie dalszych zakątkach naszego globu niż w tym mieście.

Panorama Budapesztu - widok z Góry Gellerta

A szkoda. Budapeszt, przez wiele osób uznawany za najpiękniejszą stolicę Europy (wśród turystów zaciekle walczy o to miano z czeską Pragą – nie wiem, tam jeszcze nie byłem, więc nie mogę się jednoznacznie wypowiedzieć), naprawdę robi wrażenie.

Panorama Budapesztu - widok z Góry Gellerta

Czy faktycznie najpiękniejsze?

To zależy na co się patrzy i co ocenia. Na mnie wywarło niesamowite wrażenie, ale to z uwagi na architekturę – mnogość ciekawych obiektów, które naprawdę zapierają dech w piersiach.

Panorama Budapesztu - widok z Bazyliki św. Stefana

Gdybym miał porównywać to miasto do któregoś z naszych, to zdecydowanie do Wrocławia. Równie pięknego, równie malowniczego i o podobnym klimacie zabudowy – niskie budynki, klimatyczne uliczki, sporo knajpek i ogródków oraz dobrze zagospodarowany brzeg rzeki. Tylko Wrocław niestety zaliczył, lekko mówiąc, wpadkę poprzez wstawienie tego obrzydliwego kloca, jakim jest Sky Tower, który pasuje w tym mieście jak świni siodło. I tak, patrząc z daleka, cały urok tej pięknej panoramy miasta padł.

Parlament nocą...

W Budapeszcie tego nie zaznacie.

Miasto bez drapaczy chmur, ogólnie bez inwazyjnych budynków biurowych, o niskiej zabudowie, dosłownie „wlane” w teren na którym się znajduje. Z możliwie pełnym zagospodarowaniem brzegów Dunaju, na którym z kolei ruch odbywa się non stop – większy niż na niejednej ulicy w mieście.

Panorama Budapesztu z Mostu przy Wyspie Małgorzaty

Oceniając miasto pod względem postępu, to jednak znajduje się dużo za Warszawą, czy też innymi polskimi miastami. Tak całościowo, jakościowo. Komunikacja miejska, sklepy, witryny, rozwiązania publiczne, wszystko. Taka Warszawa sprzed dobrych kilku lat.

Ale to nie szkodzi.

To miasto z założenia takie ma być. Z założenia ma być piękne, urokliwe, spokojne i przyjazne ludziom – i jest! Po wyjściu z domu, nie chce się do niego wracać – chyba, że po to aby się przespać i ponownie wyjść następnego dnia. Jest tyle miejsc do zobaczenia, zwiedzenia, spędzenia czasu – aktywnego czy też takiego zwykłego, posiedzenia i podziwiania widoków, że nie wiadomo właściwie od czego zacząć, a na czym skończyć. Mieszkańcy nie są poruszeni, nie spieszą się, nie są nerwowi (a przynajmniej nie dają tego po sobie poznać) – jest idealnie. Podczas niespełna czterech dni pobytu nie usłyszałem ani razu, aby ktoś na kogoś trąbił, krzyczał, żadnego pisku opon, nic! Pełen spokój.

Okolice Parlamentu i najbardziej urokliwa linia tramwajowa jaką jechałem

Do Budapesztu przyleciałem w niedzielę, zaś wracałem w środę. Miałem zatem porównanie jak wygląda poruszanie się po tym mieście zarówno w weekend, jak i w tygodniu w godzinach szczytu (a tak wylatywałem)… I tu niespodzianka, bo nie było żadnej różnicy – oczywiście na plus. Dodarcie na lotnisko, czy z lotniska zajmuje tyle samo czasu; w autobusach, metrze czy tramwajach tłoku nie ma – niezależnie od godziny. Pozytywne zaskoczenie po tym co spotkało mnie w Rzymie, Paryżu czy Londynie.

Jedna ze stacji pierwszej linii metra w Budapeszcie. W pełni działająca - poniedziałek, godzina 16.00.

No dobra, co zobaczyłem?

Nie będę w tym zakresie oryginalny, bo zaliczyłem to, z czego Budapeszt słynie, czyli Parlament, Wzgórze Zamkowe wraz z Zamkiem Królewskim, Kościół Macieja, Basztę Rybacką, Zamek Vajdahunyad, Górę Gellerta, Wyspę Małgorzaty, Most Łańcuchowy Szechenyego, Operę Narodową, Plac Bohaterów, Bazylikę św. Stefana, Wielką Synagogę oraz jedną z ich słynnych term. Wszystko na żywo wygląda tak samo dobrze jak na zdjęciach.

Baszta rybacka - widok z dołu

Drzewo życia przy Wielkiej Synagodze

Podziwiam Wielka Synagogę od środka

Pomnik Bohaterów

Przyznam, że była to też pierwsza podróż, kiedy skorzystałem z Airbnb, czyli serwisu internetowego, poprzez który można wynajmować pokoje, mieszkania czy też całe domy od innych osób, lokalnych mieszkańców – idealna alternatywa dla hoteli. Do tej pory zachowywałem się jak francuski pudel i po prostu, z wygody (jak również częściowo z niewiedzy), zwiedzając kolejne miasta korzystałem ze standardowej oferty hotelowej.

A to był błąd, bo taka baza była dość mocno ograniczona: lokalizacyjnie, ofertowo czy kosztowo. W przypadku wspomnianego serwisu internetowego (klikając tutaj dostaniecie rabat), znacznie łatwiej znaleźć dużo lepszą pod każdym względem lokalizację – oczywiście wszystko zależy jaki ma się cel i tryb pobytu.

W Budapeszcie zatrzymałem się w takiej oto miejscówce: https://www.airbnb.pl/rooms/4167473 - czego chcieć więcej?

Standard lepszy niż w niejednym hotelu, 5-15 minut piechotą od Parlamentu, Dunaju, Wyspy Małgorzaty, najbliższego przystanku tramwajowego, autobusowego czy metra. W ciągu godziny można dotrzeć do prawie każdej atrakcji turystycznej miasta, i to wszystko korzystając jedynie z komunikacji miejskiej. Tak więc, jak ktoś planuje się wybrać do Budapesztu, to polecam tę lokalizację.

Nie chcę wchodzić w jakieś szczegóły dotyczące samych atrakcji turystycznych, bo to wszystko znajdziecie w jakimkolwiek przewodniku, czy też wpisując odpowiednie frazy w googlu. Poza tym, to co zobaczyłem to jednak najlepiej przedstawią zdjęcia. Zawsze tak jest. Część publikuję tutaj, część zaś w moim kanale na Facebooku.

Pomnik Buty nad Dunajem

Zamek Vajdahunyad

Widok na Zamek Królewski

Na koniec jeszcze tylko kilka porad i informacji dla zainteresowanych podróżą do Budapesztu.

Lot do Budapesztu trwa niecałą godzinę (dokładnie około 50 minut), tak więc samolot nie zdąży się na dobre wznieść, jak już musi lądować. Nie ma więc sensu dopłacać do jakichś szczególnych udogodnień podróży, bo to po prostu bez sensu. Ja wybrałem się Wizzair’em – stosunek ceny do jakości na tej trasie jest wręcz idealny, bo średnio bilet w jedną stronę wyniósł niespełna 100 zł – czyli znacznie taniej niż podróż do jakiegokolwiek z większych polskich miast (oczywiście uwzględniając przy tym czas dotarcia).

Na Budapeszt warto przeznaczyć 3 pełne dni – tak aby komfortowo można było wszystko na spokojnie zobaczyć i jeszcze dodatkowo zregenerować siły przebywając w jednej z ich term, basenów czy też parków lub innych rekreacyjnych miejsc. Atrakcji jest wiele, część z nich do zwiedzania zarówno w środku, jak i na zewnątrz, a część z nich dodatkowo warto zobaczyć dwukrotnie – w dzień i w nocy (przede wszystkim: Basztę Rybacką, Kościół Macieja, Most Łańcuchowy, Parlament, czy też pokaz fontann na Wyspie Małgorzaty - o godzinie 21.00).

Widok na Parlament z Baszty Rybackiej

Warto też mieć na uwadze, że w poniedziałki większość muzeów i galerii jest zamknięta, więc podróż należy planować tak, żeby albo pominąć ten dzień w kalendarzu, albo przeznaczyć go na otwarte przestrzenie lub też rekreację.

Przy trzech dniach warto pomyśleć o Budapest Card (https://budapest-card.com/en). Taka na 72 godziny od momentu zakupu, kosztuje około 130 zł, ale po pierwsze upoważnia do przejazdów komunikacją miejską po całym mieście (w tym również autobusem z lotniska), to również oferuje sporo zniżek jak i bezpłatnych wstępów do większości atrakcji turystycznych w mieście. Warto też wiedzieć, że karta zapewnia bezpłatny wstęp do jednej z term (gdzie jednorazowe wejście stanowi blisko 50% kosztu zakupu karty), znajdującej się nieopodal Wyspy Małgorzaty – jest to jedna z tych mniejszych i mniej atrakcyjnych term, ale i tak warta odwiedzenia.

Nie znam ichniego prawa i też się nie wypytywałem o szczegóły, ale alkohol chyba można u nich pić zawsze i wszędzie. To informacja dla tych lubiących spędzać wieczory i noce w plenerze. Czy to nad Dunajem, czy to w parkach – ludzie grzecznie i kulturalnie kontemplowali z kieliszkami w rękach.

Na koniec jeszcze coś o kosztach. Budapeszt, w zależności od produktów i usług, jest droższy od naszych miast średnio o jakieś 20-40% (a moim punktem odniesienia była Warszawa, i oczywiście dotyczy to codziennych zakupów). Warto mieć to na uwadze, planując wydatki.

To tyle, jeśli chodzi o pobyt w Budapeszcie. Mi i tak czasu na wszystko nie starczyło. Czuję niedosyt, więc z całą pewnością wybiorę się jeszcze raz – szczególnie, że podróż od wyjścia z domu w Warszawie, do wejścia do domu w centrum Budapesztu zajęła mi… 3 godziny. Już ze wszystkim – dojazd na lotnisko w Warszawie (taxi), odprawa, lot i podróż z lotniska do apartamentu w Budapeszcie (autobus + metro).

Biorąc pod uwagę zatem koszty i czas, to taki Budapeszt dość dobrze wpada jako konkurencja do naszych turystycznych miast, jeśli chodzi o ciekawe spędzenie weekendu.

Podoba Ci się jak piszę? Obserwuj mnie na Facebooku oraz na Instagramie. Dzięki!
Dymitr Doktór
Cześć! Witam na moim blogu.
Nazywam się Dymitr i "piszę sobie"... głównie o podróżach, ale też o tym co wydaje się interesujące, motywujące, ale też zaskakujące czy absurdalne.
Po więcej, zapraszam na stronę o mnie.

TAGI

#hobby#zarządzanie#cancun#Chiang Rai#the rock#chorwacja#instynkt#kariera#Corralejo#Navy SEALs#Syria#zazdrość#Włochy#Comarch#bieszczady#czas wolny#praca#komedia#Budapeszt#kingsman