Muzyka, która zawsze przypomni mi Kubę

03 Listopad
2017

Muzyka, która zawsze przypomni mi Kubę

Zapewne też tak macie, że niektóre kawałki muzyczne wyjątkowo kojarzą Wam się z jakąś sytuacją, miejscem, osobą czy konkretnym stanem emocjonalnym. A być może ze wszystkim na raz? W psychologii nazywają to efektem zakotwiczenia, który mocno wykorzystywany jest w działaniach marketingowych, a więc i oczywiście w jakże popularnym teraz NLP. Ja jednak nie o aspekcie naukowym dzisiaj chciałem, choć akurat o tym zjawisku warto wiedzieć.

Każdy na pewno nie raz miał z tym do czynienia, a czasem wręcz świadomie zakodował sobie niektóre sytuacje z konkretnym bodźcem, tylko po to, by w określonych momentach mógł przywołać u siebie odpowiednie wspomnienia lub wywołać zamierzony stan emocjonalny.

U mnie najsilniejszy, zawsze i wszędzie, będzie motyw muzyczny. To właśnie dzięki utworom jestem w stanie przypomnieć sobie konkretne sytuacje czy miejsca. Zazwyczaj z każdej podróży wracam z jakąś nową „kotwicą”. Czasem dla utworu, który już wcześniej znałem, a czasem z zupełnie nowym kawałkiem, którego już raczej nigdy nie zapomnę. Być może tytuł czy wykonawcę tak, ale nie muzykę. Zdecydowanie.

Dzisiaj przestawiam Wam playlistę utworów, które na zawsze będą kojarzyć mi się przede wszystkim z Kubą. Część z nich na pewno jest Wam znana, ale część może być ciekawym odkryciem, bo zalicza się raczej do lokalnych kawałków, znanych w nieco mniejszym środowisku, niż to promowane w komercyjnych mediach na zachodzie.

Kolejność całkowicie losowa, uzależniona tylko i wyłącznie od tego, jak wyszukiwało i kopiowało mi się linki z youtube. A tak swoją drogą – wielkie gratulacje dla mózgów, które wymyśliły aplikację Shazam. To dzięki niej, już nie pierwszy raz, udało mi się odszyfrować niektóre utwory w bardzo skrajnych sytuacjach. Lecimy!

1. Orishas – „Represent Cuba”

Z tym utworem rozpocząłem wyjazd – pierwszy post na facebooku dotyczący nowej przygody, tuż przed tym, jak podjechała nasza taksówka. Wpadł mi w ucho już kilka lat temu, kiedy oglądałem Dirty Dancing 2, którego akcja miała miejsce właśnie na Kubie.

2. Jennifer Lopez ft. Gente de Zona - "Ni Tú Ni Yo"

Tej Pani przedstawiać raczej nie trzeba. Obecna w świecie muzycznym od kilkunastu lat. Ale zdecydowanie znacznie przyjemniej słucha jej się właśnie w języku hiszpańskim. Na „Ni Tú Ni Yo” trafiłem trzy dni przed wyjazdem zupełnym przypadkiem przerzucając kanały muzyczne w kablówce. Tuż potem robiłem playlistę do naszego mobilnego głośnika i utwór ten oczywiście na niej zagościł. Swoją drogą Panowie z Gente de Zona pochodzą właśnie z Havany, a znać ich powinniście chociażby z utworu „Bailando” Enrique Iglesias’a.

3. Luis Fonsi ft. Daddy Yankee - "Despacito"

Tak tak… Tego hitu 2017 i bezkonkurencyjnego lidera Youtube, który przekroczył już 4 mld wyświetleń nie można pominąć. Wydawać by się mogło, że na Kubie będzie leciał zawsze i wszędzie, chociażby przez klimat, język i bliskie sąsiedztwo z Portoryko, z którego pochodzi, ale tak jednak nie było... Dlaczego zatem znalazł się na tej liście? Z jednego kluczowego powodu. Spacerując trzeciego dnia po Hawanie zaszliśmy do ulubionej na Kubie knajpy Ernesta Hemingway’a - „El Floridita Bar” i już w drzwiach doznaliśmy spotkania z super adaptacją tego utworu wykonywanym przez lokalny zespół, a także niesamowitym klimatem i zabawą, jaką zapewnili turyści z całego świata. Powiem Wam, że te kilka minut naprawdę wywarło na mnie duże wrażenie i ogrom pozytywnych emocji.

4. J Balvin, Willy William - "Mi Gente"

A to już znacznie bardziej coś popularnego na tej największej karaibskiej wyspie. Leciało non stop w hiszpańskojęzycznych stacjach telewizyjnych, knajpach, autach i oczywiście pobytowych hotelach w Varadero. Jeden z najbardziej ulubionych utworów animatorów hotelowych.

5. Celia Cruz - "Yo viviré"

Ten utwór na pewno znacie. Być może nie w tym wykonaniu, lecz w jego anglojęzycznej adaptacji pt. „I will Survive”. Usłyszałem go w autokarze, kiedy Monika, nasza pilotka, postanowiła zapoznać nas z artystami i muzyką pochodzącą z Kuby. O Celi Cruz słyszałem, podobnie jak o Glorii Estefan, ale przez ciągłe bombardowanie utworem „i will Survive”, do tego momentu nie wiedziałem, że jego oryginał jest hiszpańskojęzyczny i pochodzi od wykonawcy Kuby… Stąd też obecność na liście.

6. Alex Zurdo  - "Te busco", Alex Zurdo - "Foto Al Corazon", Evan Craft – "Impulso"

A teraz 3 kawałki w jednym punkcie. Dlaczego? Bo wszystkie trzy leciały w jednym momencie. Ale jakże istotnym momencie! Trzeciego dnia, tuż po wyjściu ze wspomnianego już wcześniej baru „El Floridita Bar”, postanowiliśmy objechać Hawanę jednym z tych pięknych aut, których mają tysiące. Bernatka upatrzyła sobie wcześniej jedno auto, które wyjątkowo jej się spodobało – pięknego czerwonego Forda Thunderbird z lat pięćdziesiątych XX wieku. Szczęśliwym trafem, takie właśnie mijało nas kiedy skręciliśmy na Plac Centralny Hawany. Długo nie myśląc zatrzymałem kierowcę z pytaniem, czy weźmie nas na przejażdżkę pokazując ciekawe miejsca w mieście, a na koniec odwiezie do Hotelu Comodoro, w którym nocowaliśmy. Oczywiście się zgodził, po drodze racząc nas lokalną muzyką, z której te utwory zawsze będą przypominać mi tę niesamowitą przejażdżkę i przeszczęśliwą Bernatkę.



7. Compay Segundo – "Guantanamera"

Co tu dużo pisać. Ten utwór na pewno zna każdy lub co najmniej raz w życiu go usłyszał. Na Kubie nie da rady przeżyć dnia, żeby trafił on do naszych uszu – no chyba, że siedząc zamkniętym w jednym z Hoteli w Varadero, które z Kubą mają niewiele wspólnego. Grają go na ulicy, w barach i restauracjach, przy śniadaniach i kolacjach hotelowych oraz w innych miejscach, gdzie może znaleźć się turysta.

8. Marc Anthony - "Vivir Mi Vida"

Na końcu mój faworyt, którego katuję od kilku dni. Wyjątkowo utrwalony w pamięci, a to z uwagi na sytuację, która miała miejsce podczas jednej z kolacji w czasie pobytu w hotelu w Guardalavaca. Lokalny zespół grajków, nie wiem czy na życzenie jakiejś pary, czy sam z siebie zaczął grać ten utwór. Efekt był taki, że chyba wszyscy hiszpańskojęzyczni goście przestali jeść i zaczęli go śpiewać. Do tego dołączyły się nasze pilotki – Monika oraz Noelkis wraz z kierowcą Luisem. 4 minuty całkowicie zmieniające zwykłą kolację w coś przyjemnego.

Podoba Ci się jak piszę? Obserwuj mnie na Facebooku oraz na Instagramie. Dzięki!
Dymitr Doktór
Cześć! Witam na moim blogu.
Nazywam się Dymitr i "piszę sobie"... głównie o podróżach, ale też o tym co wydaje się interesujące, motywujące, ale też zaskakujące czy absurdalne.
Po więcej, zapraszam na stronę o mnie.

TAGI

#rozwój#czas wolny#wolność finansowa#muay thai#kurs walut#finansowanie#jedzenie#Ben Affleck#Russel Crowe#biała świątynia#Itaka#obsługa klienta#urzędy#taxi#franczyza#polska#Reachel McAdams#decyzja#bieg rzeźnika#emigracja