Labranda Bahia de Lobos - recenzja hotelu na Fuerteventura

08 Październik
2018

Labranda Bahia de Lobos - recenzja hotelu na Fuerteventura

We wrześniu miałem przyjemność polecieć na Fuerteventura i na spokojnie mogę podzielić się z Wami informacjami na temat hotelu Labranda Bahia de Lobos mieszczącego się na samej północy wyspy, w mieście Corralejo.

Jak zwykle przed wylotem braliśmy pod uwagę kilka lokalizacji i kilka hoteli, ale z uwagi, że tym razem polowaliśmy na last minute i dodatkowo wybór zawęziliśmy do Europy (i najchętniej do którejś z wysp), wybór ten został znacznie ograniczony. A to dobrze – bo w mniejszego zbioru zawsze łatwiej. Finalnie poza jednym hotelem na kanaryjskiej wyspie La Palma rozważaliśmy cztery inne na Fuerteventura – jeden trzygwiazdkowy i trzy czterogwiazdkowe. Jeden wyprzedał się momentalnie, jeden znajdował się na środku niczego, trzygwiazdkowy wyrzuciliśmy z uwagi na standard (a co!), zatem drogą eliminacji pozostał ostatni – wspomniany Labranda Bahia de Lobos.

Przyznam szczerze, że trochę nam się poszczęściło (ale o tym napiszę szczegółowo w innym poście) i udało nam się go ustrzelić w naprawdę dobrej cenie. Niezależnie jednak od naszej oferty, myślę że budżet na poziomie max 2300 zł za osobę (no dobra – 2500 w sezonie) to akceptowalna cena na wypoczynek w tym hotelu. Dlaczego – o tym poniżej.

Wielkość obiektu

Labranda Bahia de Lobos, to wbrew pozorom niewielki kompleks. Początkowo wydaje się duży, szczególnie po zerknięciu na mapkę, którą dają na recepcji w momencie kwaterowania, to jednak obejście go wszerz i wzdłuż nie zajmuje wiele czasu. Dotarcie do wszystkich kluczowych miejsc na jego terenie zajmuje kilka minut, a to dobrze.

Jest gdzie zaparkować wypożyczonym autkiem.

Lobby spore, ale wiecznie puste

W opisie hotelu można doczytać, że ma on aż 276 pokoi w 13 budynkach. W mojej opinii w ogóle tego nie widać. Tym architektury oraz sposób rozlokowania daje wrażenie, że jest tego znacznie mniej, szczególnie że budynki to jednopiętrowe szeregowce, podzielone na segmenty, na które składają się 4 pokoje.

Zabudowa hotelu Bahia de Lobos

I jeszcze z innej perspektywy

Baseny

Na terenie Labranda Bahia de Lobos znajdują się 2 normalne baseny oraz jeden basen dla dzieci. Baseny w pełni wystarczające na tę liczbę gości, którą może obsłużyć hotel. Co ważne, woda w basenach jest słona. Bardzo słona. Jeszcze nigdy nie paliło mi tak oczu, jak tutaj – nawet w pobliskim ocenie jest to mniej odczuwalne. Ale to szczegół, jeśli się o tym wie i weźmie ze sobą okulary do pływania.

Basen dla dzieci podobno ma wodę słodką i również podobno, tak jak jeden z basenów normalnych, jest podgrzewany w sezonie zimowym. Tego nie udało mi się sprawdzić, bo byłem na przełomie sierpnia oraz września i wody nie dogrzewali. Była wręcz zimna, pomimo że temperatura powietrza przez ostatnie tygodnie utrzymywała się niezmiennie na poziomie 25-28 stopni.

Warto tutaj zaznaczyć, że baseny te różnią się od siebie kluczową rzeczą (poza tym rzekomym podgrzewaniem wody), a mianowicie – jeden znajduje się w strefie z animacjami, a drugi nie. W praktyce oznacza to tyle, że przy tym z animacjami to raczej nie odpoczniecie w ciągu dnia, bo poza tym, że dużo przy nim dzieciaków, to jeszcze od 12 non stop leci muzyka i coś się dzieje.

Drugi basen, pomimo że w niedalekiej odległości od pierwszego, to jednak z uwagi na swoje położenie między budynkami jest całkowicie wyciszony. Genialne miejsce, dla kogoś, kto chce odpocząć, poczytać książkę, pospać pod parasolem czy też w spokoju sobie popływać. Na pierwszym byłem raz, na drugim spędziłem pozostałe dni, kiedy nie wychodziliśmy poza hotel.

Będzie ze mną, bo pierwszy raz zapomniałem zrobić zdjęcie samym basenom. ;)

Oczywiście musi też być jakiś haczyk. Jest. Ten hotel ma tylko jeden bar basenowy i znajduje się on przy tym pierwszym basenie z animacjami. Zatem jeśli wybierzecie drugi, to nastawcie się, że trzeba będzie wykonać nieco dłuższe spacery. Dla mnie to nie był żaden dyskomfort czy problem, zważywszy na wcześniej wymienione plusy (mówimy o odległości zaledwie około 50 metrów).

Skoro piszę o basenach, to warto jeszcze wspomnieć o leżakach, parasolach i ręcznikach. Leżaki i parasole są i ani razu (a hotel obłożony był w blisko stu procentach) nie zdarzyło nam się, aby był problem z ich otrzymaniem i ułożeniem się w dogodnym miejscu. To na plus. Ręczniki też są, ale płatne, a dokładnie rzecz ujmując – dostępne za kaucją. Płacimy na recepcji 10 EUR za sztukę, otrzymujemy ręcznik i kwitek. W momencie oddania ręcznika i kwitka, oddają nam naszą kaucję. Ręczniki w każdej chwili można wymienić za opłatą 1 EUR na recepcji.

Niektórym takie rozwiązanie może się nie podobać, ale ja osobiście bardzo je szanuję. Po pierwsze goście dbają o powierzone im ręczniki i nie zostawiają ich gdzie popadnie, a po drugie, nie wymieniają na nowe jak nie trzeba, co w pewnym stopniu jest eko.

Pokoje

Ocenić mogę jeden, w którym byłem, ale jak porozmawialiśmy z innymi osobami, to usłyszeliśmy, że jest podobnie. Różnica jest tylko w lokalizacji – niektórzy mają widok na basen, inni na ogród, inni na bawialnię dla dzieci, a jeszcze inni na ścianę odgradzającą hotel od ulicy. Tak czy inaczej ten widok, to pikuś, bo mało kto siedzi cały dzień w pokoju – a jeśli już nawet zostaje w hotelu, to zazwyczaj idzie na basen.

Za te z widokiem na ogród podobno się dopłaca, ale teoria chyba niekoniecznie prawdziwa, bo rozmawialiśmy z ludźmi, który nic nie dopłacali, a taki widok dostali. Inni zaś dopłacili, a dostali widok na ścianę, przed którą stało jedno drzewko… Dla mnie, jak już wcześniej wspomniałem – nie miało to zupełnie znaczenia.

Same pokoje przyznam, że robią wrażenie, jak na hotel tej klasy. Duże, jasne, ładne i odnowione. Dodatkowo z dobrą izolacją termiczną (a przynajmniej ten nasz), gdyż bez używania klimatyzacji, utrzymywała się idealna temperatura zarówno do spania, jak i do przesiadywania w ciągu dnia. Łazienka również zasługuje na pozytywną notę.

Pokój naprawę przyjemny.

To co na nią nie zasługuje to łóżka. Za to ogromny minus. Niewygodne, bardzo miękkie i na kółkach, co na początku wydawać by się mogło czepianiem się, to jednak nie da rady oprzeć się o ścianę i np. poczytać, czy podłubać na laptopie, bo w ciągu kilku sekund łóżko już jest pół metra od tej ściany.

Jeśli kogoś coś unieruchomi i będzie musiał pozostać w pokoju, to będzie miał do dyspozycji telewizję w postaci około 50 kanałów. Polski jest jeden – TVP Info, zaś pozostałe to głównie hiszpańskie, niemieckie (tych to zatrzęsienie), angielskie i trochę francuskich.

Jedzenie

W ogólnym ujęciu bardzo dobre. Dziwię się opinią w internecie, że jedzenie w tym hotelu jest słabe. Naprawdę. Nie mam pojęcia co się komuś musiało przydarzyć, że tak je określił.

Wybór bardzo duży, jedzenie świeże, cały czas uzupełniane, więc nie ma mowy o tym, że coś się skończy, gdyby przyszło się pod koniec serwisu. Poza jedzeniem w bemarach i na tacach, typu "nałóż sobie sam", na śniadania zawsze jest możliwość zamówienia omletów, jajecznicy oraz jajek sadzonych, na obiady spaghetti oraz pizzy w różnych wariantach zaś na kolacje różnego typu mięs i ryb.

Przy śniadaniach słodkości i owoce, a przy obiedzie włoski kącik.

Co godne pochwały, to trzy razy w tygodniu na kolację mają kuchnię tematyczną – meksykańską, azjatycką oraz kanaryjską. Jest to rozwiązane w taki sposób, że tematyczne jedzenie wydawane jest w miejscu ciepłych posiłków oraz przeznaczają na ten cel jedną wyspę z przystawkami. Na pozostałych stołach dalej podawane są zróżnicowane potrawy, aby każdy znalazł coś dla siebie.

Przy azjatyckiej musi być sushi!

To co zasługuje na duży plus to różnorodność oraz świeżość owoców. Nie jest to Tajlandia, ale i tak super. Jak ktoś lubi lody i fontannę czekolady, w której umoczy truskawki, arbuza czy ananasa, to również może na to liczyć.

All Inclusive

W wersji All Inclusive mieliśmy śniadania, przekąski między śniadaniem i obiadem, obiad, kolację oraz oczywiście ciągły dostęp do napojów. W ciągu dnia jedzenie nie było zapewniane tylko w dwóch momentach: między 17.00 a 18.30 (przerwa między obiadem a kolacją) oraz od 21.30 do 8.00 rano (czyli od końca kolacji do śniadania).

Z alkoholami słabiej. Pomimo, że mało piję, to jednak pod kątem relacji starałem się ocenić ich dostępność. Wybór mały, liczba drinków w ramach all inclusive również ograniczona. Dostępność tylko w jednym małym barze przy basenie w godzinach 10.00-18.30 oraz Klubie Faros (wieczorne animacje) między 18.30 a 23.00. Klub zamykany jest o 24.00, czyli przez tę ostatnią godzinę w ciągu dnia, wszystkie napoje są już płatne.

Animacje i ATRAKCJE

W opiniach czytałem, że są słabe. Ja w żadnej nie uczestniczyłem tak, żeby gdzieś sobie przysiąść i na spokojnie ocenić. Ale widok pełnego lobby w Klubie Faros oraz zajętych wszystkich miejsc i stolików od 21 do północy zdaje się jednak przeczyć temu, że animacje są słabe. Codziennie jakiś inny występ (karaoke, iluzjoniści, pokazy) i aktywne uczestnictwo gości w mojej ocenie jest raczej dobrym znakiem. We wcześniejszych godzinach (chyba od 19 do 21) w tym samym miejscu są animacje tylko dla dzieci, których w tym hotelu jest całkiem sporo.

A... I jest billard, playstation i jakieś inne automaty dla dzieciaków.

Lokalizacja

Powinienem chyba o tym napisać na początku, ale właściwie niewiele to zmienia. Wydawać by się mogło, że hotel Labranda Bahia de Lobos znajduje się dość daleko od centrum czy portu, bo wg mapy znajduje się jakby na końcu miasta (jeśli chodzi o zabudowę). Trochę to prawda, ale tylko jak się weźmie pod uwagę aspekt wizualny – na tyłach hotelu jest już pustynia. Praktycznie rzecz ujmując lokalizacja jest super, bo:

  • Do przystanku, z którego można dojechać na Wydmy Corallejo jest jakieś 4-5 minut spacerkiem
  • Po wyjściu z hotelu od razu trafiamy na główną ulicę prowadzącą do poru i do centrum, gdzie przejście całej zajmie nam około 15-20 minut
  • Przy samym hotelu mamy sklepy, centrum handlowe, restauracje i wypożyczalnie aut
  • Do największego aquaparku w tej części wyspy mamy jakieś 10 minut piechotą

Zaraz po wyjściu z hotelu

A taki widok już na jego tyłach... ;)

Nic więcej nie mam chyba do dodania. No może kwestia internetu. Jest – ale słaby. Bardzo słaby. Wieczorem, jak wszyscy idą na animacje i włączają komórki, to można uznać, że go nie ma.

Czy hotel zasługuje na 4 gwiazdki? Jak na klasę turystyczną i dodatkowo w Hiszpanii to myślę, że tak – nieco naciągane, ale tak.  ;)

Dymitr Doktór
Cześć! Witam na moim blogu.
Nazywam się Dymitr i "piszę sobie"... głównie o podróżach, ale też o tym co wydaje się interesujące, motywujące, ale też zaskakujące czy absurdalne.
Po więcej, zapraszam na stronę o mnie.

TAGI

#kino#lemingi#demokracja#szkolenia#Budapeszt#azja#Walking Street#wycieczka#American Sniper#mentalność#all inclusive#Złoty Trójkąt#kilimandżaro#Farma przypraw#uchodźcy#Prison Island#Tanzania#Pattaya#alkohol#muzyka