Bycie biednym to stan umysłu

11 Maj
2015

Bycie biednym to stan umysłu

Inspiracją do tego postu był komentarz jednego internauty pod moim ostatnim wpisem dotyczącym pracy w Polsce. Tak się składa, że komentarz ten zamieszczono w innym serwisie, na którym również publikuję część swoich, tych powiązanych z biznesem, postów. To akurat dobrze, bo wiem, że dotarł do właściwego odbiorcy.

Dlaczego właściwego?

Dlatego, ponieważ jest nim dokładnie osoba z opisywanej przeze mnie grupy. Idealny, wzorcowy przykład osobowości, którą staram się przemycać między wierszami lub bezpośrednio, w większości swoich postów jako ten niepoprawny, skazany na porażkę, z włączonym filtrem „biedaka”.

Cóż to za komentarz.

Najlepiej jak przekopiuję całość, a później się do niego odniosę. Dotyczył postu: Czy w Polsce faktycznie nie ma pracy?

„Zejdż na ziemie człowieku , to co napisałeś jest typowym wywodem człowieka któremu od dziecka wiodło się świetnie dzięki ustawionym rodzicom . Nie masz zielonego pojęcia o życiu przeciętnego polaka . Pracy w naszym kraju jest oczywiście full za głodowa pensyjkę gdyż założeniem pracodawców w naszym kraju takich jak ty np . jest mieć stado zniewolonych ludzi którzy w waszym pojęciu nie potrzebują do życia niczego poza marnym wyżywieniem i odzieżą z tzw. lumpeksu . A... i spróbuj z tej głodowej pensyjki otworzyć taki mały biznes nawet w postaci kiosku o jakim napisałeś . Stek bzdur .”

Rozkładamy go zatem na czynniki pierwsze. Sam początek, już pierwsze zdanie jest osądem, w którym czytelnik coś mi zarzuca kompletnie mnie nie znając. Ciekawe skąd wie, jakie było moje dzieciństwo oraz skąd wie kim są, co robią i skąd się wywodzą moi rodzice. Ciekawe skąd wie, co w życiu przeżyłem i co zrobiłem, aby osiągnąć to co mam. Odpowiedź brzmi – znikąd. Ale nie mając żadnych sensownych argumentów, to tak jest najprościej – uogólnić i zwalić winę za swoje porażki i brak osiągnięć na innych.

W swoim zamkniętym umyśle ma zakodowane, że jeśli komuś coś w życiu wychodzi, ktoś coś w życiu osiągnął i powodzi się lepiej niż jemu, to na pewno (wybierz opcję, lub zakreśl wszystkie): nakradł, naoszukiwał, miał ustawionych rodziców lub po prostu miał szczęście. Nie dopuszcza możliwości, że takie wyniki można osiągnąć ciężką i sprawiedliwą pracą, oraz że to jak ktoś sobie ułoży życie zależy w głównej mierze od konkretnej jednostki.

Idźmy dalej. Trzecie zdanie mnie urzekło. Czytelnik przyznaje, że pracy w naszym kraju jest full, ale z drugiej strony znowu osądza mnie (i mi podobnych), że pensje są głodowe, że zniewalamy ludzi itp. Pomijając już fakt, że nie ma pojęcia o tym jakie pensje i warunki pracy są w mojej firmie, to oskarża mnie o poziom wynagrodzenia w kraju – tak jak bym miał wpływ na pensję minimalną, wielkości składek ZUS i wysokości podatków, ehh. Ale tak jak pisałem wcześniej – winnego trzeba znaleźć i zrzucić na niego wszystkie własne niepowodzenia życiowe, aby tylko czuć się wewnętrznie usprawiedliwionym.

Końcówka wypowiedzi jest jednak najważniejsza i podsumowuje wszystko. Otóż dostałem wyzwanie, aby z tej „głodowej pensyjki” spróbować otworzyć taki mały biznes w postaci kiosku, o którym pisałem. Akurat kiosk czy buda z żarciem nie jest szczytem moich marzeń czy też jednym z moich celów życiowych, ale tak się składa, że biznes, który obecnie prowadzę zakładałem sam jakieś 10 lat temu i przez ciężką, kilkunastogodzinną pracę siedem dni w tygodniu, wyrzekając się w tym czasie wielu przyjemności, doszedłem do tego co mam teraz. Bez wsparcia finansowego od kogokolwiek. Wcześniej i w czasie początkowego rozruchu pracowałem dla innych, aby po pierwsze odłożyć nieco gotówki, a po drugie nauczyć się rzeczy, które teraz mogę wykorzystać. Taka kolej rzeczy – ale i tak, osoba z zewnątrz, która kompletnie nie zna realiów, będzie wiedzieć lepiej.

Tak więc jak widać można, tylko trzeba chcieć. Nie szukać wymówek i winnych, tylko obrać sobie cel i do niego dążyć. Nie szukać problemów, tylko rozwiązań. Nie tracić bezsensownie czasu, tylko go odpowiednio wykorzystać. Nie rozpieprzać kasy na lewo i prawo, tylko umiejętnie ją inwestować.

Czyż to nie idealny przykład osobowości, którą przytaczam w swoich postach?

Idealny! I bardzo mnie to cieszy, bo widzę ile jest pracy do zrobienia, aby dotrzeć do takich ludzi, wyedukować i pokazać im, że w życiu można osiągnąć wszystko czego się pragnie, nie szukając przy tym winnych i nie oskarżając wszystkich na około. Ci co mnie znają, wiedzą że mi akurat daleko do korporacyjnego traktowania pracownika oraz, że ważna jest dla mnie redukcja ubóstwa, podniesienie ekonomicznej zdolności jednostek oraz edukacja i budowanie świadomości społeczeństwa.

Paradoks biednego.

Wszyscy bogaci lub którym powodzi się lepiej, oskarżani są o to, że mieli bogatych rodziców, osiągnęli coś przekrętem lub nakradli. Przy takim podejściu (myśląc w taki sposób) żaden uważający się za biednego nigdy nie osiągnie sukcesu i bogactwa bo… w swoich kategoriach myślowych trafi do tej samej grupy, którą wcześniej sam oskarżał. Według jego logiki myślenia musiałby oszukiwać lub nakraść, aby coś osiągnąć więc nie dopuszcza do głowy myśli, że można na to po prostu zapracować.

Nie mamy wpływu na to kim i w jakich warunkach się urodziliśmy, ale mamy wpływ na to co zrobimy z własnym życiem, jak je przeżyjemy i jako kto odejdziemy z tego świata. Oskarżanie kogoś przez pryzmat jego rodziców jest po prostu głupie i niedojrzałe, bo przecież dziecko nie miało wpływu na to kim byli i są jego rodzice. Trudno za to przepraszać czy też poczuwać się do winy.

Obecni bogaci też kiedyś byli biednymi. Ci ustawieni rodzice też kiedyś byli nieustawieni. A elektryk został prezydentem. Jak widać –  wszystko może się zmienić, kwestia jedynie określenia celu, skupienia się na nim i dążenia do jego realizacji.

Podoba Ci się jak piszę? Obserwuj mnie na Facebooku oraz na Instagramie. Dzięki!
Dymitr Doktór
Cześć! Witam na moim blogu.
Nazywam się Dymitr i "piszę sobie"... głównie o podróżach, ale też o tym co wydaje się interesujące, motywujące, ale też zaskakujące czy absurdalne.
Po więcej, zapraszam na stronę o mnie.

TAGI

#Laos#alkohol#zachód słońca#Bradley Cooper#ambicja#state of play#kompetencje#bieganie#travel service#nowy rok#uchodźcy#mentor#komedia#kino#Comodoro#prepaid#plaza#sherlock holmes#Baśniowa Tajlandia#Clint Eastwood