A Ty, jesteś pracoholikiem?

03 Marzec
2015

A Ty, jesteś pracoholikiem?

Ja podobno tak, a jak tam u Ciebie w tym temacie? Pytam, bo każdy ma w nim wiele do powiedzenia, a już najwięcej Ci, którzy nie powinni. Sporo osób pół żartem pół serio - częściej jednak serio - zarzuca mi (i bratu – widać to rodzinne), że nie mogę żyć bez pracy.

Nonsens. Żyć mogę – tylko nie chcę! A to spora różnica.

To tak jakby powiedzieć komuś, kto kocha podróżować, że cierpi na jakiś travelholizm. No co zrobić? – cierpi niesamowicie, bo takie już ma zamiłowanie. Rzecz w tym, że kiedy kocha się to co się robi, to już nie jest uzależnienie, tylko pasja. Gdybym pracował dla samej pracy, a nie dla wyższych celów, planów i marzeń, które się za tym kryją, to fakt – odważyłbym się stwierdzić, że zakrawałoby to już wręcz o chorobę psychiczną, czy masochizm, a nie o uzależnienie.

I tu pojawia się właśnie kluczowa sprawa. Oceniają nas ludzie, którzy nie pracują "dla", czy "u" siebie, tylko dla kogoś innego. Ich punktem odniesienia jest ich własny świat i nie mogą sobie wyobrazić jak to jest pracować w jakimś wyższym celu, z pasją, a nie byleby odwalić swoje w godzinach 8-16, spakować manatki i wrócić do domu przed telewizor.

Tak, tak. To jest podstawowa różnica. Pracoholizm, to uzależnienie ale tylko w przypadku, kiedy ktoś tyra bez sensu dla innych i ślepo wierzy, że musi to zrobić, bo inaczej świat się zawali. Ja tyram, ale dla siebie – czyli de facto nie tyram. Mnie to nie męczy, nie nuży i nikt mnie do tego nie zmusza. Nie chodzę przez to niewyspany, nie mam jakiś problemów zdrowotnych z tym związanych i przede wszystkim nie mam poczucia winy, że robię coś bez sensu. Wręcz przeciwnie. Wstaję zajarany, że przywitał mnie kolejny dzień, w którym będę mógł kontynuować realizację moich planów jak podbić świat. Osoby, które tego nie rozumieją, na pewno mnie w tym nie zablokują.

Tak, wiem. Ostatnie zdanie zabrzmiało jak typowy objaw pracoholizmu, gdzie kariera jest na pierwszym miejscu, przed rodziną, znajomymi i ogólnie całym światem. Wróć! Kolejny błąd logiczny przeciętnego myśliciela. Jaka kariera? Karierę to się robi w korpo czy polityce – w tym pierwszym to właśnie pracoholizm, w tym drugim, to już sam sobie dopowiedz. W przypadku własnej działalności, nie ma kariery. W przypadku własnej działalności, tak będę się powtarzał do znudzenia, to jest pasja i marzenia, a to może być zawsze na pierwszym miejscu. W końcu dotyczy Ciebie i Twoich własnych skrytych pragnień. Negowanie tego i powstrzymywanie podobnych „popędów”, byłoby działaniem wbrew własnej woli – to dopiero niezdrowe i zaburzające normalne funkcjonowanie.

Powiedzcie mi, jak można osiągnąć coś więcej, robiąc to samo co inni ludzie? No jak? Nie da się. Skoro robimy to samo co inni i tak samo jak inni, to jesteśmy tacy jak inni - przeciętni. Niczym się nie wyróżniamy i nie osiągniemy żadnych innych rezultatów. Aby osiągnąć coś więcej to albo trzeba pracować efektywniej, czyli albo więcej, albo mądrzej. Tak czy inaczej wymaga to zaangażowania, poświecenia i pewnych wyrzeczeń.

Pracoholizm nie jest zły, a przynajmniej nie dla osoby, która rzekomo  na niego cierpi. Być może dla otoczenia tak, ale co zrobić? Czy ograniczanie własnych możliwości i blokowanie realizacji swoich marzeń jest lepsze? Otóż nie. Jest znacznie gorsze, bo żyje się tylko raz! Praca to jedynie środek do osiągnięcia celów, a jakich, to już każdy z nas wie najlepiej, bo ma własne. Jeśli jednak praca jest celem samym w sobie, to współczuję – w takim przypadku pozostaje jedynie leczenie.

Tym oto akcentem kończę dzisiejszy wpis i szykuję się do długo wyczekiwanego, ponad dwutygodniowego urlopu, który tym razem spędzę w Meksyku – kolejne z moich marzeń zostanie odhaczone. Przyznam, że się stresuję – pierwszy raz od 13 lat opuszczam firmę na dłużej niż dwa tygodnie. ;) 

Dymitr Doktór
Cześć! Witam na moim blogu.
Nazywam się Dymitr i "piszę sobie"... głównie o podróżach, ale też o tym co wydaje się interesujące, motywujące, ale też zaskakujące czy absurdalne.
Po więcej, zapraszam na stronę o mnie.

TAGI

#książki#Clint Eastwood#state of play#konkwista#American Sniper#tomek tomczyk#lenovo yoga 2 pro#lotnisko#transport#biznes#egipt#delfiny#archiwizacja danych#outsourcing#Labranda Bahia de Lobos#plaże#lot#the rock#sprzedaż#taxi